Egzorcyzmy czyli licho nie śpi
"Gazeta Wyborcza" w kolorowym magazynie tuż przed Nowym Rokiem 2004 zamieściła duży artykuł-reportaż o diabelskich opętaniach i o egzorcystach walczących z Szatanem. (Piszę to słowo z dużej litery, bo to jednak imię własne.) Okazuje się, że zarówno opętania jak i egzorcyzmy wcale się w naszej oświeconej i naukowej epoce nie skończyły, a przeciwnie, kapłanów mających uprawnienia do wypędzania diabłów jest coraz więcej i pracy im przybywa, bo i diabelska aktywność wciąż narasta.
Po przeczytaniu tamtego artykułu nasuwa się wniosek: licho nie śpi, a Złe atakuje i swój napór wciąż nasila. Autorka - Magdalena Grochowska - bardzo sugestywnie przedstawia "nasz" świat, ten zwyczajny, normalny i (w miarę) bezpieczny, jako nieomal oblężoną twierdzę, dokoła otoczoną przez zastępy Szatana. Mam jej za złe, że uznała, iż cała ezoteryka, włącznie z wróżbami, astrologią i bioenergoterapią, otwiera furtki Złemu, i że jak ktoś idzie do wróżki albo do uzdrowiciela, to od razu naraża siebie i innych na atak Szatana. Dlatego chciałbym powiedzieć, co o tym naprawdę sądzę i jak się według mnie sprawy mają. Jako obserwator świata, nie jako wyznawca tej czy innej religii.
Zacznę od tego, iż oczywistym jest, że zło obecne jest w świecie i, co więcej, jest potężne. Zło rozumiane jako to coś, co sprawia, że w świecie nieuchronne jest cierpienie. Tak nasz świat jest zbudowany i nie ma na to rady. Zacznę od oczywistości, że jeśli chcę żyć, muszę jeść, a wśród mojego pożywienia jest mięso, a jak mięso, to ktoś zabił czującą istotę, a wcześniej hodował ją w nienaturalnych warunkach i maltretował wioząc do rzeźni. Oczywiście, mogę mięsa nie jeść, ale ubocznym produktem picia mleka jest to, że mleczne krowy też są w końcu zabijane, a jeśli odżywiam się tylko roślinami, to dla mnie rolnicy trują myszy i wycinają lasy. Spróbuj sobie wyobrazić świat bez cierpienia i bez śmierci: nie da się! Gdyby starzy nie umierali, nie byłoby na Ziemi miejsca dla młodych. Spróbuj sobie wyobrazić coś dużo skromniejszego: co by było, gdyby armie się rozbroiły, policja rozeszła do domów, a sędziowie wybaczyli przestępcom. Przecież od razu nastałby raj dla bandytów, którzy zaprowadziliby prawo pięści. (A może już tak się stało?) Tak więc trzeba się pogodzić z tym, że nasz świat składa się z zaledwie wysepek dobra, miłości, szczęścia, porządku i dobrej woli, zalewanymi wciąż falami zła, cierpienia, przemocy, złośliwości i śmierci. Gdy się dobrze przyjrzeć naszemu światu, to chciałoby się zapytać, po co jeszcze Szatan, skoro zła jest aż nadto w naturalnym porządku świata?
Więc wydaje mi się, że trzeba odróżnić zło jako nieuchronność cierpienia, które jest powszechne, od dość rzadkiego i szczególnego zjawiska, jakim jest opętanie przez złe duchy. Bo w opętanie wierzę - tzn. uważam, że są przypadki, kiedy człowiek traci swoją właściwą osobowość i w jej miejsce wchodzi coś innego, inna osobowość, która sprawia wrażenie przybysza z piekieł. Zgadzam się też z poglądem, że opętanie trzeba odróżnić od choroby psychicznej, bo nie każdy taki przypadek da się wytłumaczyć jako schozofrenię, ale z drugiej strony wygląda na to, że diabły szczególnie chętnie atakują schozofreników, jako słabszych psychicznie. Dodam, że opętanie znane jest we wszystkich religiach, nie tylko u katolików, co sugeruje Magdalena Grochowska. Także stosowanie egzorcyzmów jest wynalazkiem ogólnoludzkim, nie tylko katolickim.
Złe duchy atakują ludzi, którzy mają ku temu psychiczne, zapewne wrodzone, predyspozycje. Są chwiejni, słabi duchem, pomieszani. Zapewne istnieje takie zjawisko - być może jest ono samo rodzajem choroby psychicznej - jak pożądanie niezdrowych dreszczyków, podnieceń, podszeptów Złego. Do ludzi o takich skłonnościach w pewnym momencie "dosiada się" opętujący ich duch. Z drugiej strony jest rzeczą zastanawiającą, że ci, którzy uczynili naprawdę mnóstwo zła w świecie, jak Hitler, Stalin lub Lenin, oraz pomniejsi bandyci, byli psychicznie najzupełniej normalni, byli inteligentni, umieli znakomicie planować, dbali o porządek i odnosili sukcesy jako wybitnie sprawni organizatorzy.
Otóż mam wrażenie, że te diabły, które wnikają do mózgów ludzi słabych i pomieszanych to jedno, a siła, która wyrządza prawdziwe, wielkie zło, to coś innego. Gdyby te złe duchy, które opętują zabłąkane "owieczki" Kościoła Katolickiego, miały prawdziwą moc, to by nie traciły energii na chorych biedaków, tylko by od razu opętały papieża i biskupów. A jakoś tego nie robią. Co polecam uwadze demonologów.
5 stycznia 2004
Wojciech Jóźwiak
2011-07-31
Komentarze, dyskusja
- Wojciech Jóźwiak
#14797 : Dla mnie jest zagadką, dlaczego ludzie wciąż trzymają się KK, instytucji, która dawno się zużyła. Ale jeśli chodzi o egzorcyzmy, to są one skutecznym środkiem trzymania ludzi pod kontrolą i dlatego KK będzie ich używać coraz szerzej, coraz gęściej strasząc szatanami. A że przez to coraz bardziej będzie szedł w sektę? -- No tak, ale tylko taką widzę jego przyszłość.
- Cisza #14801 : Mam koleżankę, która jest zagorzałą katoliczką, przeżyła załamanie nerwowe i znalazła ratunek w wierze, ale ostatnio powiedziała mi że nigdy nie pogodzi się z moim rozwodem i moim grzechem.
- Teta
#14802 : Ona się na szczęście nie musi godzić z tym :) nie jej rozwód i nie jej grzech :)Ja tam uważam że moja mama rozwodząc się z moim tatą pokazała mi że można patrzeć i decydować w swoim życiu a nie trwać byle jak byle trwać.No i moi rodzice zaczęli żyć po rozwodzie. Każdy osobno ale zaczęli.
- Wrona
#14803 :

- Cisza #14804 : tak jej właśnie odpowiedziałam, że z całym szacunkiem to jej problem :)
- Teta Jest dla mnie zagadką... 2023-03-29 10:12:23