prowadzi Wojciech Jóźwiak • od 2004
 

Pluton badawczy .401


Egna   2022-03-29 19:00:07   401.14901  
Wszystko, co złe
Przedstawiam Wam horoskop Plutonika, mojego kolegi jeszcze z pracy. Znamy się wiele lat. To jedna z tych postaci, którą astrologia pomogła mi lepiej zrozumieć, bo przez długi czas nie mogłam go zrozumieć. Bardzo widoczne są u niego wpływy Plutona i Neptuna. I wydaje mi się, że gdyby wybrał drogę Neptuna, to byłby w życiu szczęśliwszy. 

A poszedł bardziej drogą Plutona, czyli siły, zdobywania władzy, kontroli. Jest szefem od "zawsze" i to typu "folwarcznego", lubi traktować innych z góry, udowadniać im brak kompetencji, typ człowieka, co zawsze znajdzie coś, co można poprawić i tym samym podpisać się pod projektem. Niby trochę nieśmiały, trochę się kryguje, ale zawsze znajdzie jakiś sposób, żeby podkreślić swoją rolę. A jak go ktoś pominie przy podziękowaniach, to jest w stanie obrazić się na amen. Jest mistrzem "wyłudzania" komplementów. 

Jest bardzo towarzyski, potrzebuje ludzi jak kania dżdżu (tu chyba ten Neptun w Strzelcu i  może MC w 0 Wagi?), ale jego funkcjonowanie w grupach jest dość specyficzne. Po krótkim okresie zapoznawczym, kiedy jest miło i wesoło, Plutonik zaczyna knuć, jak tu usunąć lidera grupy (a zawsze jakiś jest nawet nieformalny) i zająć jego miejsce. Najczęściej kończy się to rozpadem całego zespołu, bo on tak jakby chciał przejąć kontrolę, a niekoniecznie umiał ją utrzymać. 

Myślę, że wszystko, co złe w jego życiu, to wpływ Plutona. Ta nieumiejętność bycia z innymi na zasadach partnerskich, brak umiejętności współpracy, powoduje, że trudno z nim wytrzymać. Zarówno na polu zawodowym, jak i prywatnym. Rozpadły mu się już dwa małżeństwa, bo żony traktował jakby były upośledzone, zamykał w złotych klatkach i nie pozwalał podejmować własnych decyzji. Teraz jest z trzecią dziewczyną, sporo młodszą, ale jak byłam u niego na kawie, to już po 5 minutach wiedziałam, że Kasia to w pieczeniu orłem nie jest, ten sernik jest taki sobie, więc mogę go sobie odpuścić (a był naprawdę dobry!), a jak Kasia podała kawę, to nie w tych filiżankach, co trzeba!!!! Oczywiście padła z moich ust cięta riposta w obronie Kasi. Właśnie ta wizyta natchnęła mnie, żeby o nim napisać. To jest przemoc, co ten człowiek wyprawia. 
Z dziećmi ma średni kontakt,  czego z jednej strony  żałuje, ale z drugiej nic z tym nie robi. Jak go pytam, czemu tak rzadko widuje się z dziećmi, to mówi, bo "one do niego nie dzwonią" !!! Tak, jakby uważał, że 10-letnie dziecko powinno do niego zadzwonić i poprosić o wizytę. Absurd. W ogóle ma coś takiego w sobie, że uważa, że inni powinni dla niego robić różne rzeczy. Jak miał Covida, to miał żal, że nikt nie zaproponował mu, że zrobi dla niego zakupy, że nikt nie wyszedł z taką inicjatywą. Ludzie mu pomagali, ale sam musiał poprosić i to był dla niego jakiś problem. 

Do tego mówi bardzo dużo, jest strasznie gadatliwy, ale w jego języku jest dużo przekleństw i dużo bardzo mocno nacechowanych słów, najczęściej negatywnych. Chyba ulubionym słowem jest "gówno". I lubi też słowa wyjęte żywcem ze słownika języków obcych :) W ogóle lubi mówić o tym, co komu nie wyszło. Jest bardzo szybki w oskarżaniu innych o oszustwa, zmowy, złe intencje, generalnie wszystko, co złe. Jak sąsiad kupił Teslę, co wiadomo, że gdzieś ukradł, na pewno kupił od złodzieja, a w ogóle to jest głupi, kretyn chodzący, bo jak mu się coś zepsuje, to zobaczy, ile kosztuje naprawa. 

A przy tym wszystkim ma dużo neptunicznego czaru, świetnie wypada publicznie, ma dużo wrażliwości, ale nie empatii. 

Potwierdza się też obstawa III sektora "sprzysiężeni", lubi swoje kręgi, swoich ludzi, myślę, że w jakimś poprzednim życiu był człowiekiem mafii :)) Ma taki mafijny sposób działania "poza protokołem". 

  • Wojciech Jóźwiak #8355 : Bardzo "utrafiony" Plutonik, Egno. Duży LAJK dla Ciebie za tę astroanalizę. Ciekawe i znaczące jest też u Pana Plu, że jest kwadratura Merkury Pluton. To się bardzo czuje w tym, co piszesz.
  • Lunaria #8361 : Ostatnio zastanawiałam się jaki mógłby być człowiek z silnym Neptunem i Plutonem. Gdyby porównać to do postaci fantastycznej to wyobraziłam sobie maga. Okazuje się jednak, że to chyba bardziej niezrównoważony tyran:o
  • Egna #8363 : Ale czarujący! O Neptunie napiszę więcej może jutro. 
  • Lunaria #8365 : Pan Plutonik ma Słońce w pobliżu punktu 18 stopni Raka- punktu krytyki i buntu przeciw rodzinie i tradycji, może to też się dokłada do takiej postawy?
    Egno, próbuję, ale naprawdę nie potrafię sobie wyobrazić jak ktoś, kto nadużywa słowa "gówno" może być czarujący!:)
  • Acrux #8366 : O mamo, ale "przyjemniaczek".. Ale czytając ten opis czuję też wszystkie najpaskudniejsze cechy Raka właśnie! Dzięki Egno za taki rozbudowany wpis!
  • Egna #8367 : Raka? Ale gdzie tu rak? Raka w nim dużo,  ale moim zdaniem inaczej się przejawia. 
  • Lunaria #8369 : Mi też się wydaje, że Rak sporo się dokłada do takiego charakteru. Słońce i Merkury w Raku- "wzmacnia ogólne cechy Raka", Saturn w Raku- "dominujący Saturn doprowadza cechy Raka do skrajności i karykatury. Ludzie tacy są okopani na pozycjach, konserwatywni, sztywni w obyczajach, pełni urazów, pretensji i wymagań- nawet dziwacznych- wobec bliźnich. Typ ciotki, starej panny co się tylko czepia". Może Saturn nie jest dominujący, ale istotny przez koniunkcję ze Słońcem.
  • Lunaria #8370 : Ciekawa jestem jak ten Neptun się u niego przejawia.
  • Acrux #8371 : Myślę Lunario, że dobrze ujęłaś o co mi chodziło. Typ ciotki starej panny - w punkt. Rak-maruda. 
    Co do szukania towarzystwa, to poza tym co było napisane jeszcze Wenus w Bliźniętach. Przyjemność z kontaktów.
  • Acrux #8372 : Też jestem ciekawa Neptuna - naprawdę może robić niezłe wrażenie i czarować :) Ascendentalne Strzelce w ogóle wydają się przyjemne jak obserwuję. 
  • Lunaria #8373 : AcruxM- ja tylko cytowałam z wykładów o Raku na AA :) Ja też zauważyłam, że ascendentalne Strzelce robią wrażenie pozytywnych i pełnych entuzjazmu. Co ciekawe- kolega Egny ma Ascendent blisko punktu wodnego w Strzelcu, punktu księżycowo- neptunowego. Osoby takie są przeczulone i przewrażliwione:  "przejawia się pozytywnie w większym otwarciu na cudze uczucia i emocje, ale w sensie negatywnym skłania do histerii i przebywania w ciągłym nastroju paniki i ekscytacji: „gwałtu rety, co to będzie?”. Gotowość do ruszania na ratunek komuś potrzebującemu".
  • Lunaria #8374 : Mi się ten kosmogram kojarzy z masonem:)
  • Egna #8375 : No więc odniosę się najpierw do tego Raka, a potem napiszę o Neptunie. 

    Co do objawów "starej ciotki" - to tak, jest coś w tym, choć te żądania wobec innych bardziej jednak przypisywałabym Plutonowi, choć pewnie jest tak, że ta cecha jest wzmacniana i przez Plutona i przez Raka. Co do Saturna, to ja na początku, jak nie znałam jego horoskopu, myślałam, że jest Saturnikiem z mocnym Lwem :) i Neptunem. O tym Lwie też może później napiszę. 

    RAK - na pewno wnosi u niego konserwatyzm, zarówno jeśli chodzi o politykę, trzymanie się utartych ścieżek, jak i kwestie damsko-męskie. Tu naprawdę uważa, że kobieta najlepiej spełnia się w domu i ma do tej pracy domowej duży szacunek. Z drugiej strony lubi pracować z kobietami, uważa, że są lepszymi pracownikami niż faceci, chętnie je zatrudnia. Z konserwatyzmem i Rakiem wiążę też zainteresowanie historią, kiedyś to była wręcz wielka pasja, dzisiaj jakby zbladła, ale wciąż zbiera "przedmioty z duszą", pamiątki. Np. za każdego wyjazdu coś przywozi typu kamyk z dnia jeziora albo odłamek talerza, który mu się stłukł w restauracji i do tego jest cała opowieść. Dorabia do tych przedmiotów historie, które później opowiada znajomym po 10 razy. Tu widzę też wpływ Neptuna. 

    Racza jest u niego też duża opiekuńczość, wręcz nadopiekuńczość, tyle, że z nią jest tak, że na pstrym koniu jeździ. Jak mu ktoś podpadnie, jak za bardzo fika i nie chce się podporządkować, to mówi "spier...." i koniec wszystkiego, nie ma okoliczności łagodzących.  Z rodziną i rodzinnością jest tak, że bardzo chciałby ją mieć, ale nie potrafi jej zbudować. Myślę, to jest jego wielka tęsknota. Jak pisałam wcześniej, włącza mu się program walki o dominację i jest po związkach, po relacjach. Z własną rodziną (matką, rodzeństwem) praktycznie nie utrzymuje kontaktów, ale to jest rodzina mocno dysfunkcyjna, więc szczerze mówiąc się nie dziwię. I to jest też przejaw Plutona. Myślę, że to rodzaj instynktu przetrwania, że potrafił się wyrwać z bagna i naprawdę dużo osiągnąć. Od zera do milionera (dosłownie). Naprawdę się zawziął i na nic nie oglądał, ani na to, że przez rok żył na zupkach chińskich, bo nie miał kasy, ani na to, że spał po kilka godzin, bo pracował, tak na serio, i studiował, ani na innych. 

    NEPTUN - ktoś zapytał, jak taki człowiek może być czarujący. Może i to bardzo. Plutona na pierwszy rzut oka nie widać! To jest chyba najważniejsza rzecz, jakiej nauczyłam się o Plutonikach: że są mistrzami ukrywania swojej plutoniczności. Trzeba mieć wyczulone radary, żeby Plutona szybko wykryć. Ja u niego odkryłam ją niedawno, tzn. niedawno mi się to wszystko ułożyło w całość. 

    Natomiast widać Neptuna. Jest przystojny w taki dziwny sposób, niby nie model z okładki, ale ma jakiś urok, tajemniczość, jest w nim coś, co bardzo przyciąga ludzi. Typ człowieka, który jak gdzieś wchodzi to ludzie się wokół niego kręcą, zwłaszcza jak zacznie mówić. Świetnie, mistrzowsko wypada na scenie. Kocha scenę, kiedyś trochę muzykował, śpiewał, grał i uwielbiał to robić publicznie. Zresztą mam wrażanie, że on całe życie traktuje trochę jak scenę, że wszystko jest dla niego grą, opowieścią. Stąd też myślałam o Lwie. Bardzo lubi być w centrum uwagi. W Lwie ma Marsa, ale to nie to. Tą teatralność daje mu Neptun. Bardzo koloryzuje, ma jakieś skłonności do mitomanii. Neptun daje mu też dużą impulsowość, umiejętność "chwytania chwili",  nagłego zmieniania zdania, a także wyłapywania nastrojów i "czucia innych". Przy czym, co już pisałam wcześniej, nie idzie to w empatię. To jest raczej zdolność do manipulacji: wyczuwa, czego chcą inni i potem tym manipuluje. To chyba to połączenie Neptun - Pluton. 
    Wczoraj Will Smith spoliczkował na scenie Chrisa Rocka, bo ten obraził jego żonę. Nie oglądałam tego, ale motyw, że opowiadam jakiś żart, który może być nawet bardzo śmieszny, ale jednocześnie kogoś rani, stawia w złym świetle, to jest też coś, co Plutonik robi. Świetnie opowiada, ale nie zważa na to, że kogoś może tym zranić. Zero empatii. Liczy się świetna historia. Jak ktoś mu zwróci uwagę, to się pokaja, przeprasza, jest znowu wiele szumu wokół tego i.... powstaje kolejna świetna historia do opowiadania na innym spotkaniu! 

    Znam kilku Neptuników na Ascendencie. I wydaje mi się, że to połączenie daje też osoby, które mają jakiś zaburzony kontakt z samym sobą. Tak jakby samych siebie nie znali. Przez długi czas myślałam, że siebie nie lubią po prostu i dlatego ciągle wymyślają się na nowo, przypisują sobie cechy, których nie mają. Potem, że wręcz odwrotnie, są w sobie lekko zakochani i dlatego absorbują sobą innych. Dzisiaj myślę, że to jest "zlewanie się z innymi". "zlewanie się z jakimiś wyobrażeniami" i to, co Wojtek ostatnio nazwał "życiem w micie". Oni żyją mitami: na swój temat, na temat innych, wszystkiego, co ich otacza. Jakby kamyk z dnia jeziora nie mógłby być po prostu kamykiem, ale jest kamykiem niezwykłym, bo wiąże się z nim jakaś bardzo dramatyczna historia (w 90% zmyślona).

    Plus do tej teatralności i życia w centrum uwagi dokłada się trygon Jowisz-Słońce. Wojtek kiedyś pisał, że w mocnym Jowiszu, może być więcej Lwa niż w samym Lwie :)) 

    Z Neptunem wiążą się też pewne wady. Pierwsza z nich to dryf. Jakaś taka dychotomia: z jednej strony duża aktywność, a z drugiej popadanie w marazm. Jak choroba dwubiegunowa. Wydaje mi się, że to Mars w Lwie, a także Pluton dają ten napęd (silną wolę i zdolność zebrania się w sobie, żeby osiągać cele), a z drugiej ten Neptun daje takie okresu marazmu, zwłaszcza, jak coś nie idzie. I tu objawia się druga wada: Obwinianie. Jak coś nie idzie, to chowa się w sobie i często obwinia innych, cały świat, raczej nie siebie. 

    Ten punkt wodno-księżycowy w Strzecu, o którym pisała Lunaria, też jest mocno wyczuwalny. Wpadanie w panikę, często w błahych sytuacjach, rzucanie się na ratunek bez przemyślenia planu, wszystko pasuje jak ulał. I myślę, że to też podbija Księżyc w 0 Ryb. 

    Napisałam na początku, że wszystko co, złe w jego życiu to Pluton, bo jakby bardziej postawił na Neptuna, to byłby może szczęśliwszy. Myślę, że gdyby kiedyś postawił na karierę muzyczną albo został jakimś mówcą motywacyjnym, to by się w tym spełnił. Bardziej niż teraz w biznesie. Miał by uwagę i podziw ludzi, na których mu zależy, a których dzisiaj nie ma. I emocje, bo tych też mu brakuje w nudnym biznesowym życiu. 

    I na koniec już, bo się za bardzo rozpisałam. Bardzo kojarzy mi się z nim piosenka "Zabawa" Krzysztofa Zalewskiego. Wsłuchajcie się w tekst. 

  • Lato134 #8376 : Gdzie znajde link do dzisiejszego wykladu? Sry za wpisywanie tego pytania tutaj, ale do tego wpisu u gory tez sie odniose. 
  • Egna #8377 : Dzisiaj nie ma webinaru.
  • Wojciech Jóźwiak #8378 : Dzisiaj nie ma webinaru. Odwołałem w zaszłym tygodniu. Za tydzień będzie.
  • Lunaria #8385 : Bardzo szczegółowo opisane Egno, dzięki za dawkę neptunizmu:)
    Według mnie z opisu i kosmogramu wylewa się żywioł wody. Zarówno w MC jak i na ASC są planety nasączone emocjami, ASC w punkcie wodnym, 3 planety w Raku (w tym Słońce i Merkury), Księżyc w 0 Ryb- do tego łączy go oktyl ze Słońcem (co to może znaczyć?), Jowisz również w Rybach- w punkcie podwójnie wodnym! Najgorszy w tym nie jest chyba sam Pluton w MC, tylko jego kwadratura z Merkurym. Wydaje się jakby Twój kolega potrzebował dużo kontaktu, innych ludzi, widowni, ale też zajmowania się nimi, a coś utrudnia mu sprawną komunikację, coś sprawia, że wylewają się z niego okrutne słowa, które zamiast przyciągać- odpychają. 
    Chyba najlepiej byłoby znaleźć w jego kosmogramie coś, co mogłoby zrównoważyć tą emocjonalność i tą cechę rozwijać. Jeśli nie ma jakiegoś czynnika równoważącego to tak, jak mówisz- Neptun, który pozwoliłby uzewnętrznić emocje na scenie, lub przez muzykę, nikogo przy okazji nie raniąc. Przecież dla neptunika komunikacja jest uzewnętrznianiem uczuć, dzieleniem emocji.
    Może na początku odebrałaś go Saturnowo bo ma koniunkcję Saturna ze Słońcem? Czytałam gdzieś na AA, że to tak, jakby Saturn był w MC.
  • Egna #8386 : Lunario, myślałam,  że jest Saturnikiem, bo bardzo zwraca uwagę na hierarchię, na układy,  tytuły. Myślę, że to bardziej Pluton, a nie Saturn. Bo jak na Saturnika jest mało zorganizowany,  kompletnie nie potrafi planować,  co w kontekście tego, że zarządza sporą firmą jest dość dziwne :) Ta koniunkcja z Saturnem jest bardzo luźna. 
  • Traversee #27025 : Po przeczytaniu tego opisu w pierwszej chwili pomyślałam o Koziorożcu i Skorpionie, ale w tych znakach nic ten człowiek nie ma. Za to Saturn (zodiakalny ekwiwalent Koziorożca, jeśli dobrze pamiętam) jest wskazany luźną koniunkcją ze Słońcem, a Pluton (odpowiadający jakości zbliżonej do znaku Skorpiona) - w tym kwadracie do Merkurego - daje mocno o sobie znać, właśnie takim "plutonicznym" stylem komunikacji. 
    W ogóle ta charakterystyka pod pewnymi względami bardzo przypomina kogoś, kogo poznałam na poczatku tego roku. Też postać bardzo czarująca, charyzmatyczna, odnosząca sukcesy w biznesie, a przy tym bardzo popularna (ma dużo followersów na instagramie), ale szybko okazało się, że to tylko miła fasada, a za nią osoba o nieciekawych skłonnościach. Ktoś, kto wręcz uwielbiająca manipulować, i to ot tak, dla zabawy. Nawet nie dla jakichś korzyści, tylko tak po prostu "dla sportu". W kosmogramie: stellium Mars, Pluton, Saturn w pierwszych stopniach Skorpiona tworzące kwadrat do Słońca prawie w 0 Wodnika, a także kwadratura owej trójki do Księżyca na początku znaku Lwa. 


Egna   2022-05-25 11:12:53   401.15043  
Plutonicy a chwalenie
Drodzy Plutonicy, czy lubicie/umiecie/często chwalicie innych? Komplementujecie / doceniacie / wyrażacie uznanie dla czyichś osiągnięć, działań, itp.? Czy raczej ciężko wam to przychodzi, ogarnia jakaś nieśmiałość i w sumie to chcielibyście powiedzieć komuś dobre słowo, ale jakoś nie wychodzi? 
Kiedy i za co kogoś ostatnio pochwaliłeś/aś?
  • u#1609 #8801 : Przyznaję nieskromnie, że lubię chwalić każdego za każdy drobiazg. Lubię " poprawiać" świat pozytywną energią, chociaż nie wiem czy to akurat zasługa Plutona.
  • Lunaria #8802 : U mnie to jest tak; chwalę często i szczerze dopóki ktoś nie naruszy mojego zaufania, jak ktoś mnie oszuka, zawiedzie w jakiś poważny sposób itp to mam z tym problem. Zapytałam męża czy często go chwalę, a on powiedział "czy dużo to nie wiem, ale adekwatnie" (?) :P
    Nie towarzyszy mi nieśmiałość, ale czasem taka myśl przelatuje mi przez głowę, że jak będę mówić dużo miłych rzeczy albo się ciągle zachwycać to ktoś pomyśli, że jestem infantylna.
  • Lato134 #8805 : Mam podobnie jak lunaria
  • u#1609 #8811 : Moje zaufanie również można stracić tylko raz, chociaż nie chowam urazy. Jeśli w przyszłości ktoś, komu przestałam ufać, zasłuży na pochwałę, to ją ode mnie otrzyma. Nie posiadam" genu zawiści i zemsty" ;)
  • Wojciech Jóźwiak #8814 : Ja powiem jako posiadacz Plutona i Saturna na zachodnim horyzoncie: u mnie "to zależy". Zdarzało mi się mieć fazy, że chwaliłem i to jawnie i emfatycznie. Oraz bywały momenty przeciwne, kiedy chwalenie kogoś lub czyichś wyników/osiągnięć szło mi źle, czułem, że nawet gdyby było szczere to i tak brzmiałoby nieszczerze. Przypominam sobie przypadki takie i takie.
  • Lola #8815 : Potrafię chwalić i podziwiać innych ludzi (ich pracę i osiągnięcia). Robię to rzadko ponieważ zawsze jest to 100 % szczere. Nie potrafię natomiast prawić komplementów należących do rytuału towarzyskiego typu " o masz nową fryzurę, bardzo twarzowa". W ogóle uważam zwracanie uwagi na wygląd za bardzo niestosowne i prawie nigdy tego nie robię. Chyba, że ktoś pyta o moja opinię.


  • Traversee #27027 : Choć kiedyś, kiedy omawialiśmy dominujące planety, raczej nie myślałam o Plutonie, to teraz jednak mam wrażenie, że też on u mnie jest dość silny: prawie w 0 Skorpiona, a do tego kwadrat od Marsa w Lwie.
    Z chwaleniem i komplementowaniem u mnie jest tak: nie mam z tym problemu, przychodzi mi to bardzo naturalnie, ale tylko pod warunkiem, że autentycznie coś u kogoś podziwiam. Przy czym ten podziw jest bardzo subiektywny i często niezależny od "obiektywnych" dokonań danej osoby. Np. zdarzyło mi się poznać jednego pana, który x lat temu był więźniem politycznym (solarny Wodnik), co teraz zgrabnie wykorzystuje do bajerowania kobiet (btw, poznałam go przez koleżankę, której właśnie ten fakt z jego życia bardzo imponuje). Niewątpliwie ten fakt z jego życia, zwłaszcza w połączeniu z aktualnym stanowiskiem, to jest to coś, co generalnie robi wrażenie na ludziach, no ale właśnie... Kiedy powiedział mi o tym, licząc, że to mi zaimponuje, nie chciałam być niemiła i powiedzieć mu czegoś w rodzaju " wiesz, super, ale tak się składa, że mam to gdzieś", więc powiedziałam tylko "ok" ( w sensie: "ok, byłeś to byłeś"). 
    Za to nie mogę się nachwalić na przykład wtedy, kiedy zobaczę, że ktoś rewelacyjnie gotuje. Poza tym, jak czasem pracuję z informatykami, to też nie szczędzę im komplementów: a bo oni tacy pracowici, systematyczni, poważni, odpowiedzialni, zdolni do podejmowania długotrwałego wysiłku... To był autentyczny podziw z mojej strony.



Krysttyna   2022-05-25 17:38:34   401.15046  
To bardzo dla mnie...
To bardzo dla mnie ciekawy temat. Nie mam zwyczaju chwalenia innych, też nie lubię być chwalona, wiele zachowań i cech wydaje mi się, że są naturalne, zwyczajne. Podobnie z dziękowaniem, też przyjmuję wiele za naturalne, w dwie strony. Często łapię się na tym, że  w duchu coś mi się u kogoś podoba, ale tego nie wyrażam i potem nadrabiam,bo wiem, że to dla kogoś ważne. Co innego z podziwem, wielkim uznaniem, wtedy łatwo mi to wyrazić, płynie to wtedy z mojej  potrzeby serca. Krępuje mnie sytuacja, kiedy ktoś często mi dziękuje, lub mówi komplementy, ale też nie lubię  krytyki z byle powodów, i w stosunku do mnie i do innych ludzi, świata. Od jak dawna pamiętam, mam chyba nadmierne zrozumienie dla ludzi. Odróżniam uznanie, szacunek, docenienie od chwalenia, także zachwyt, mocny lajk. To mi się łatwo wyraża, samoistnie.Nie lubię sytuacji ,,wymuszania'' pochwał, nie wyduszę wtedy z siebie nic i jestem zła.



Wojciech Jóźwiak   2022-05-26 13:27:45   401.15048  
Tranzyt Plutona u mnie
...kwadraturą do uro. Słońca. Kontynuuję.
Co się zmieniło? -- Pod wpływem, w wyniku lub w trakcie zachodzenia tego tranzytu? Stopniowo zaczynam się w tym orientować. Dzisiaj zacząłem (raczej przypadkowo) czytać moje dawniejsze teksty. Np. te: "Jareda Diamonda „Upheaval” czyli narody na terapii", i "Antonio das Mortes", oba z maja 2020 czyli niedawne. Co mnie uderzyło: że wtedy umiałem sobie wyobrazić moich potencjalnych czytelników. Wtedy nosiłem w umyśle obecność tych, którzy chcą mnie czytać, tzn. czytać moje teksty. Bo teksty pisze się zawsze dla kogoś, ten ktoś może być czysto wyobrażony, ale obecność tego "kogoś" odczuwa się.
To mi "przeszło" w ciągu minionego roku. Oczywiscie, pozostało mi poczucie obecności Was, tzn. tych kilkunastu osób z AstroAkademii, które jakoś identyfikuję. Ale abstrakcyjni (potencjalni?) czytelnicy Taraki i bloga WJ.PL jakoś wzięli i zniknęli. Dzisiaj bym nie umiał napisać np. recenzji książek lub filmów, takich jak tamte 2 lata temu. Mógłbym opowiedzieć komuś konkretnemu, ale nie "w eter", "w przestrzeń" jak jeszcze wtedy.

  • Egna #8833 : O, to ciekawe! Chcesz powiedzieć, że tranzyt Plutona jakoś okaleczył zdolność wczuwania się w innych, takich bardziej "uogólnionych"? Przesłonił empatię?
  • Wojciech Jóźwiak #8835 : Żartujesz, Egno. Całkiem nie tak. Podczas tego tranzytu zwątpiłem, czy ktoś mnie w ogóle czyta, tzn. skupia uwagę na tym, co ja proponuję. To nie jest jakaś "blokada empatii" tylko zwątpienie w sens mojego nadawania. Że nie przebijam się przez astrologiczne small-toki, nie przebijam się przez facebookowy i twitterowy zgiełk. Że do najpierw Taraki potem do WJ.PL podczepiają się "pasażerowie na gapę", tzn. ci którzy traktują tamte miejsca jako darmową tubę dla swoich wypowiedzi. Tematy "szamańskie" zarzuciłem, bo też rozcieńczają się w small-tokach jakichś nawiedzonych bogiń tantrycznych. Może gdybym pisał powieści, byłoby lepiej.
  • Lunaria #8836 : Moim zdaniem taraka to duże dzieło, które zrzeszyło mnóstwo, pewnie mniej lub bardziej dziwnych osobistości- co moim zdaniem nie umniejsza jej w żaden sposób, artykuły są bardzo ciekawe. Astroakademia- wszyscy, którzy dołączają i coś piszą, to zwykle, że jest kopalnią wiedzy. Wypadałoby zebrać to wszystko, w kilka e-book'ów i wydać po polsku i po angielsku w zachęcającej oprawie graficznej.
    (myślę, że brak zainteresowania w facebookowym szambie to raczej na plus:)).
  • Wojciech Jóźwiak #8837 : Dzięki, Lunario. (Za uznanie dla Taraki i AstroAkademii.) :)
  • Lunaria #8852 : A można gdzieś kupić w wersji elektronicznej Astrologię Samopoznania i Nowy Szamanizm? Znaki Zodiaku przeczytałam kilka miesięcy temu i przyznaję, że ściągnełam skądś bezpłatnie pdf- ale tylko dlatego, że nie znalazłam innej wersji e-. Te wyżej książki też bym chętnie przeczytała.
  • Wojciech Jóźwiak #8853 :
    PDF Astrologii Samopoznania, do ściągnięcia:
  • Lunaria #8855 : Dziękuję:)
Jedynie prawda jest ciekawa   2022-05-29 00:18:00   401.15058  
Panie Wojciechu... mam nadzieję, że
Panie Wojciechu... mam nadzieję, że moje doświadczenie z tranzytem Plutona kw. do Słońca jest wyjątkowe, bo nie życzę nikomu... 
Widzę, że u Pana idzie 3 razy.. u mnie szedł 5 razy.. Pierwsze przejście było nawet ekscytujące.. nowe, może niełatwe, ale jednak nęcące... drugie, bolesne, trudne, ale nie niszczące... podkopujące wiarę w ludzi, ale dalekich.. obcych, kontrahentów... no cóż.. świat.. Trzecie.. jak sztylet... samobójcza śmierć brata, choć.. paradoksalnie - w całym moim skomplikowanym uniwersum rodzinnym, rodzące "nowe szanse" (brzmi makabrycznie, ale takie to było).. nowe możliwości.. ale to było tylko ponowne "nęcenie", jak Diabeł, który kusi kolejną błyskotką, by zrobić kolejny krok... Czwarte i piąte przejście - w odstępie 1 miesiąca - niespodziewana śmierć Mamy, ale to "pikuś".. bo wyszły na światło dzienne wszystkie skrywane dotychczas.. (przez ostatnie 30 lat???) okoliczności.. rodzinne matactwa, oszustwa, manipulacje.. od najbliższych.. nikt nigdy mnie tak nie oszukał, nikt nigdy tak okrutnie nie wykorzystał.. 
Mam nadzieję, że to moje indywiduwalne doświadczenie.. 
Gdybym powiedział, że nikomu nie życzę - to będzie prawda.. 
Ale też... wiem, z czego odarło mnie to doświadczenie, wiem, jakich grzechów i słabości mnie pozbawiło. Złudzeń. 
Dla mnie - to oczyszczające, choć w sposób okrutny. Jak lanie wody utlenionej bez opamiętania na urwaną kończynę.. Moze i przed czymś ratuje, ale ból jest nie do wytrzymania. 

Mam nadzieję i życzę, by koniec 2022 był dla Pana łaskawy...
  • Jedynie prawda jest ciekawa #8884 : Kiedyś, gdzieś powiedział Pan, że tranzyt Plutona może być determinujący pozytywnie, albo jak "fatum", jakieś diableskie "zapadki", które wciągają nas głębiej w koszmar, którego byśmy nie wybrali świadomie... 
    To trochę tak, jak (przyjmując chrześcijańską optykę) nawet Chrystus, będąc wszak Bogiem, nie był w stanie sobie wyobrazić (będąc człowiekiem), że czeka go taka męka i był na granicy załamania... 
    Tak działa Pluton. W moim przypadku tak działął kwadraturą do Słońca. 
    Świadomie, dobrowolnie, nigdy bym przez to piekło nie poszedł.. 
    Ale, gdy już przeszedłęm.. to może kiedyś zrozumiem jego sens.

  • Jedynie prawda jest ciekawa #8886 : ps. i mówię to jako marsowo-saturnowy "binastryk", czyli wedle Pana nomenklatury, "twardziel", którym.. jestem. Ale Pluton łamie. Pewnie tym bardziej sprowadza do parteru tych, którym się wydaje, że są twardzi. Mówiąc słowami poety "Więc na kolana gniewny narodzie. To pędzą jeźdźcy apokalipsy."
  • Wojciech Jóźwiak #8888 : Faktycznie, Jedynie Prawdo, 5 razy. Ścisłe tranzyty były:
    marzec 2019 +
    czerwiec 19 -
    styczeń 20 +
    wrzesień 20 -
    październik 20 +
  • Lola #8890 : @Jedynie Prawdo, dzięki za to memento mori ;). Wyszukałam Twoje starsze notki i przy tranzytach Plutona nie wspominasz o Wenus. Rozumiem, że efekt przyszedł dopiero w roku 2011 jak Pluton wszedł na Dsc. Dodatkowo możesz się pochwalić urodzeniową opozycją Pluton-Wenus. Kwadraturę Pluton uro. Wenus przechodziłeś trzy razy przez cały 2010 rok. Potrafisz jakościowo porównać te dwa okresy rok 2010 oraz kwadraturę Pluton-Słońce. Czy kwadratura do Wenus czym się różniła z uwagi na to, że masz urodzeniową opozycję?

    Kwadratura Pluton - uro. Wenus:

    Capricorn4°51’ - Feb 19, 2010, 17:28
    Capricorn4°51’(R) - May 25, 2010, 13:26
    Capricorn4°51’ - Dec 18, 2010, 23:17

    Pluton koniunkcja Descendent:

    Capricorn6°04’- Jan 22, 2011, 08:24
    Capricorn6°04’ (R)- Jul 3, 2011, 05:11
    Capricorn6°04’- Nov 25, 2011, 14:55


  • Jedynie prawda jest ciekawa #8900 : @Lola
    Lata 2010-2011 to  był bardzo "mocny" czas. W sumie dość dobry, choć b. trudny zawodowo. Olbrzymie przeciążeniam ale ostatecznie zawodowo wyprowadziły mnie na nowe tory.
     To był jednak też czas, który doprowadził do rozpadu mojego małżeństwa jesienią 2012 - ten proces narastał jak ropień. W październiku 2009 przeprowadziłem się do Warszawy, w lutym 2010 dołączyła żona z dziećmi. Niby wszystko ok, ale to rozpoczęło kaskadowy proces, kolejnych "zapadek" - proces, który w 2012 skończył się katastrofą, której małżeństwo nie przetrwało - rozstaliśmy się w 2014, rozwód w 2015. 
Wojciech Jóźwiak   2022-05-29 08:48:53   401.15059  
Definicja Plutona w ang. słowniku etymologicznym
Przy okazji. Piękna definicja Plutona w ang. słowniku etymologicznym: https://www.etymonline.com/search?q=Pluto .
Przekład:
Rzymski bóg podziemi, od łacińskiego Pluto, Pluton, od greckiego Ploutōn "bóg bogactwa", od ploutos "bogactwo, dobra", prawdopodobnie pierwotnie "nadmiar", od PIE rdzenia *pleu- "płynąć". Alternatywne greckie imię lub epitet Hadesa pełniącego funkcję boga bogactwa (metale szlachetne i klejnoty pochodzące spod ziemi stanowią część jego królestwa). Planeta (później zdegradowana) została odkryta w 1930 roku przez amerykańskiego astronoma Clyde'a W. Tombaugha; Jako jej nazwę zaproponowano również: Minerwa. Pies rysunkowy po raz pierwszy pojawił się w filmie Walta Disneya „Polowanie na łosia”, wydanym w kwietniu 1931.
Dalej ode mnie: Hasło "nadmiar" łączy Plutona z Jowiszem.
Lunaria   2022-06-21 11:45:15   401.15138  
Koniunkcja Księżyca z Plutonem
Chaos, przepraszam, że trochę nie na temat, ale jak to jest mieć koniunkcję Księżyca z Plutonem niedaleko 0* Skorpiona?
  • Wojciech Jóźwiak #9120 : Powinienem to pytanie Lunarii przenieść do wątku "PERMIT 401. Pluton badawczy", prawda?
  • Wojciech Jóźwiak #9122 : Chaos, dodałem Ci dostęp do tego wątku forum. (Pluton badawczy .401)
  • Chaos #9738 : Spróbuję odpowiedzieć, choć może nie do końca podporządkowuję jakieś cechy akurat tej koniunkcji? Myślę, że jest we mnie ta intensywność przeżywania emocji, trochę zbyt duża wrażliwość (czasami wolałabym, żeby bardziej po mnie spływało, umieć się odciąć). Ale wcześniej zakładałam, że „każdy tak ma”, albo co najmniej że „każdy Skorpion tak ma”. Wydaje mi się, że ta intensywność jest u mnie nie do końca kontrolowana, bo choć staram się ukrywać emocje, potrafią ze mnie zupełnie nagle wybuchnąć. Mnóstwo myśli poświęcam na analizowanie emocji i wolę mieć je końcowo „porozkładane” na czynniki pierwsze, tak jakby moment w którym potrafię je ostatecznie określić pozwalał mi poczuć się bezpieczniej. Literatura i filmy – zawsze preferowałam filmy psychologiczne, obyczajowe i dramaty. Książki podobnie. Z dużym ładunkiem emocjonalnym, poruszające trudne problemy, niejednoznaczne w odpowiedziach, mroczne. Ale jednocześnie uwielbiam musicale! Choć ekspresyjność w musicalach wydaje się być też jednym wielkim uzewnętrznianiem emocji.  Obawiam się, że trochę za łatwo odbieram też emocje innych osób, i jeśli są negatywne, czuję się wyczerpana przez kontakt z nimi, bo oprócz analizowania swoich emocji, zaczynam analizować też tę drugą osobę. W ciągu ostatnich 1-2 lat częściej niż dawniej przyłapywałam się na tym, że upewniam się u innych osób, czy ich nie rozzłościłam lub nie obraziłam (trochę tak jakbym zakładała, że mogę ich jedynie złościć lub obrazić), ale jednocześnie częściej też umiałam komuś powiedzieć, że widać u tej osoby świetny nastrój, zdenerwowanie, spokój, itd. (jakąś emocję generalnie). Na pewno dużo znających mnie osób zgodziłoby się, że techniki manipulacji nie są mi obce, choć im jestem starsza, mam poczucie, że łatwiej mi rozpoznawać moment, w którym skręcam ku manipulacji i staram się bardziej uważać. Miałam zawsze dużą trudność w nawiązywaniu relacji, przyjaźni, budowie związków (choć co do związków jeszcze się waham, czy bardziej wpływ miałaby koniunkcja Księżyc-Pluton, czy kwadratura Wenus-Neptun, a zapewne obie); mam bardzo wąskie grono znajomych, których cenię i darzę zaufaniem, odcinam się zaś od ludzi, którzy mnie w jakiś sposób zawiedli. Chyba mam też zbyt dużą tendencję do spodziewania się po ludziach najgorszego, lub rozpatrywania najgorszego możliwego scenariusza (kolega na studiach żartował, że pół miasta na raz nie ma tylu pesymistycznych wizji, ile ja potrafię wysnuć). Generalnie, od ok. 2 lat miałam poczucie, że przestaję kontrolować swoje emocje, że robią ze mną co chcą. Jakbym nie poznawała samej siebie. To był czas wielkich huśtawek nastrojów, nieudanej znajomości z nieodwzajemnionym uczuciem, czas napięć ze współpracownikami – zintensyfikowało się to tak bardzo, że wraz z początkiem bieżącego roku potrzebowałam na kilka miesięcy odciąć się od wszystkiego, żeby przemyśleć, jak mogę się „naprawić”. Trwał u mnie tranzyt Plutona w kwadraturze do Księżyca, a wcześniej przez Księżyc przechodził Saturn, też kwadraturą. Szukałam odpowiedzi gdzie mogłam, i tak też znalazłam się na Astroakademii.
  • Chaos #9739 :
    Oczywiście, skoro sama tę koniunkcję mam, zainteresowałam się też, kto inny był posiadaczem koniuncji Księżyc-Pluton, i wśród wyników wypatrzyłam trzy osoby, które - jak się okazuje - miały pewien „udział” w mojej przeszłości. Pierwsza to Edgar Allan Poe – w liceum uwielbiałam jego poezję, przeczytałam wszystkie tomiki dostępne w bibliotece, cytowałam i analizowałam na maturze, a nawet dziś wyrecytuję z pamięci fragmenty. Jego wiersze są mi bardzo bliskie. Dwie kolejne osoby – Fred Astaire i Cyd Charisse – w duecie stworzyli taniec, który na studiach wybrałam do analizy i przerobienia z utworu muzycznego/choreografii na utwór architektoniczny. Odtworzyłam ten taniec przed paru dniami raz jeszcze, i choć generalnie lubię musicale, to ten konkretny jest dla mnie bardzo szczególny, doszłam do wniosku, że chyba sam ten taniec jest księżycowo-plutoniczny, albo co najmniej mocno księżycowy!
    https://youtu.be/3FoBdwjh__s

  • Lunaria #9740 : Chaos, dzięki za obszerną odpowiedź! Byłam też ciekawa czy bogato obsadzony znak Skorpiona ma podobne właściwości co dominujący Pluton. 
    Dobrze rozumiem, że swoje zainteresowanie poezją, tańcem, musicalami przypisujesz właśnie koniunkcji Księżyc- Pluton? 
  • Chaos #9752 : Może nie tyle samo zainteresowanie ogólnie, co bardziej hmm, gatunek, klimat?
Egna   2022-07-03 10:31:49   401.15197  
Pluton inny u kobiet i mężczyzn?
No właśnie, czy z Waszych obserwacji wynika, że Pluton ma tendencję do trochę innego wyrażania się u kobiet i mężczyzn? 

Tak mnie natknęło, gdy przeglądałam horoskopy znanych mi Plutoników. Zaryzykowałabym tezę, że u kobiet idzie w nadopiekuńczość,  intensywne, kontrolujące macierzyństwo, matko, które swoje ambicje przelewają na dzieci i zapisują na 100 różnych zajęć dodatkowych, itd. U mężczyzn idzie to bardziej w sferę zawodową.  Wszyscy faceci-Plutonicy, których znam daleko zaszli. 

Wyszło stereotypowo, no ale może to kwestia mojej próby badawczej :))
  • Lola #9251 : @Egna, zdecydowania nie tylko Pluton ale też Uran ma tendencje do odmiennego wyrażania u obu płci. Była tu dyskusja o binastrii Uran Księżyc, która moim zdaniem zupełnie odmiennie działa u kobiet i mężczyzn.

    Odnoszę wrażenie nad podstawie obserwacji, że Pluton u kobiet jest bardziej niejawny, działa podskórne, często takie kobiety wchodzą w rolę szarych eminencji, skrycie manipulują albo jak ktoś chce zarządzają :)). Odnoszę wrażenie, że to wina systemu społecznego, w którym żyjemy. Dzięki niemu kobiety nie wykształciły pewnych cech. Obserwując starsze pokolenia kobiet, zauważam, że większość z nich tylko w sposób skryty dochodziła do władzy. Kobiety nie potrafiły otwarcie sięgnąć po sukces, który do tej pory należał się tylko mężczyźnie. Dlatego działały po cichu. Niestety często areną eksperymentalną dla plutoniczek starszych generacji był dom. Tu się zamyka zaczarowany krąg. 

    Natomiast  mężczyźni Plutonicy działają jawnie, ostro, bezpośrednio i często agresywnie jeszcze dodatkowo przy silnym Marsie.

    Mam mało obserwacji dotyczących młodszych pokoleń jak gen Z. Zakładam, że to może wyglądać już inaczej.

  • u#1609 #9256 : Lolu, zgadzam się z Twoim spostrzeżeniem. " Krecia robota", tzn. ciche ale bardzo wydajne, skuteczne działanie wydaje się być moją specjalnością. Jako przykład młodych pokoleń mam jedną wnuczkę z Plutonem na IC w 4* Koziorożca. Nie widzę u niej jakiejś innej manifestacji Plutona. Jakbym patrzyła na młodą siebie w innej rzeczywistości niż byłam mając sama 12 lat.
  • Lola #9257 : Zapewne potrzeba wielu lat na zmianę społeczną, na blogu jak wychowywać dziewczynki, jego autorki przytaczają badania, już 7 letnie dziewczynki wierzą, że chłopcy są lepsi do pełnienia roli lidera

     Zarówno dziewczynki jak i chłopcy uważali, że chłopcy są naturalnie urodzonymi liderami, a największą wartością dziewczynek jest ich wygląd. Wierzyły w to, że tylko kobiety mogą być makijażystkami i tancerkami, a tylko mężczyźni mogą być magikami lub mechanikami samochodowymi.

    podaję link do źródła: Koniec z podziałem dziewczynki vs chłopcy

  • Egna #9263 : Lolu, zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o to, że Pluton u kobiet jest bardziej skryty. Myślę, że jest i u mężczyzn skryty, tylko u kobiet faktycznie bardziej. Jedną z pierwszych rzeczy jakich nauczyłam się o Plutonie, to to, że go często na pierwszy rzut oka nie widać :) 
  • u#1609 #9264 : Być może to mój Uran sprawia, że od najmłodszych lat uważam ten stereotyp za głupi. Najbardziej w tradycji nie lubię " odgórnie " ustalonych ról. Każdy człowiek sam najlepiej wie/ czuje do czego może się nadawać. Bez względu na płeć.
Lunaria   2022-08-05 15:47:39   401.15281  
Aspekty z Plutonem
Jak myślicie,
- jak interpretować septyl Plutona- który jest na Asc, z Neptunem (który jest w koniunkcji z Uranem)? - mój kosmogram
- jak interpretować kwintyl Plutona ze Słońcem? - kosmogram poniżej

  • Egna #9666 : Lunario, wydaje mi się, że septyl w twoim horoskopie nie wnosi jakichś szczególnych cech. Zadaniem Plutona, Jowisza i przede wszystkim Księżyca jest wzmocnienie/wskazanie na Urana i Neptuna. I tu bym się zastanowiła, jakie cechy daje ta koniunkcja. 

    Tak szybko, w tym drugim horoskopie, kwintyl Pluton Słońca dodaje cech plutonicznych. Wytrzymalość, siła, zdolność do konfrontacji. Słońce w mc, więc obstawialabym silne ego, może nawet jakieś przewrażliwienie na swoim punkcie, które może nie być widoczne na pierwszy rzut oka. Pluton lubi się chować :) Chęć podporzadkowywania sobie innych. Dodaje cech przywódczych i chęć, by takie role pełnić.  Jeszcze Saturn na DSC.  Kiedyś pisałam o jeden znajomej, która ma trygon Słońce Pluton, poszukaj może Ci coś podpowie. Egna -O- 2021-08-29 11:28:53 [13872.341] 


  • Lunaria #9670 : Dzięki Egno, poszukam:)
  • Lunaria #9671 : Znalazłam tą notkę, bardzo ciekawa obserwacja odnośnie trygonu Plutona ze Słońcem. Nie wiem, czy to kwestia tła znaków, czy położenia Słońca, ale opis nie pasuje w tym przypadku. To znaczy- on również mówi w specyficzny sposób, ale nie staroświecki, tylko naukowy, używając bardzo specjalistycznych pojęć. To wydaje mi się być zasługą położenia trzech planet osobistych w Bliźniętach- oczytanie i zapamiętywanie skomplikowanych pojęć w różnych językach.  Ta notka dała mi do myślenia i już wiem jak się przejawia septyl Pluton- Merkury. Tak samo jak Skorpion, Pluton daje cechę drążenia. Ten typowo Bliźnięcy głód wiedzy przestaje być powierzchowny i zaczyna sprawdzać, dociekać, zgłębiać. A nawet, w tym przypadku, Pluton wydaję się kierować uwagę na różne, nieprzyjemne, ale ważne tematy, których ludzie raczej unikają. Dokopywanie się do prac naukowych, badań, zainteresowanie toksykologią. 
    Słońce w MC na tle Raka i jego kwintyl z Plutonem- myślę, że Rak i być może Pluton neurotyzują to Słońce w MC. Jest, tak jak piszesz Egno, potrzeba przewodzenia, cechy przywódcze, ale jednoczesna obawa, niepewność i zastanawianie się- co o mnie myślą. Dodatkowo- szukanie wrogów, założenie, że ktoś chce wyrządzić jakąś szkodę, na pewno spiskuje przeciwko mnie. "Silne ego, przewrażliwione na swoim punkcie"- chyba właśnie tak ono się objawia, jako ciągła obawa, że ktoś mi coś, ktoś to złośliwie robi itp.
    Saturn
     na Desc- nie dość, że w Baranie to jeszcze kwadratura ze Słońcem, które w MC. Zastanawiam się czy ten Saturn dodatkowo aktywuje punkt 12'51' Barana, który jest Saturniczny, ale tego już by było chyba za wiele. 

    Jestem bardzo ciekawa jakie cechy daje ta pokoleniowa koniunkcja Uran- Neptun, tym bardziej że jest u mnie wskazywana aspektami. Pisałam kiedyś, co mi się wydaje: 
    Co może robić koniunkcja Neptuna z Uranem w horoskopie natalnym? To, o co ja ją podejrzewam, to dystans i bardziej rozumowe podejście do religii. Wydaje mi się, że Uran racjonalizuje religie, sprawia, że szukam, korzystam z narzędzi, informacji, weryfikuję, poznaję "na własną rękę" przy jednoczesnym interesowaniu się tym co mistyczne, zaświatowe- Neptun. Ale takim interesowaniu się poznawczym, a nie opartym na wierze. Jeszcze przychodzi mi jedna rzecz do głowy. Neptun- natura, Uran- budowanie. Z koniunkcją tych planet kojarzą mi się różne działania pro- ekologiczne np. odbudowa ekosystemów.  Chętnie poznam więcej przypuszczeń i obserwacji.

    Dlaczego połączyłam Neptuna z naturą?- bo natura jest oparta na prawach i zasadach, które wydają się być poza naszym zrozumieniem, trzeba zagłębić się w siebie, stać się ich częścią i je poczuć. Znam dużo osób z plus- minus mojego rocznika, które angażują się w działalność pro- eko i starają się naprawiać to, co pokolenia zniszczyły i wyeksploatowały przez ostatnie 100 lat, ale nie wiem czy to może być podstawą do formułowania wniosku:) Drugą stroną tej koniunkcji wydaje się być zlanie się w masę poprzez technologię i internet.
Lunaria   2023-01-05 09:44:28   401.15796  
Karmienie Plutona
Plutonicy, jak karmicie swojego Plutona? Na mnie działa zgłębianie astrologii, czytanie na tematy związane z szamanizmem i szeroko pojętym okultyzmem, ciągłe przeprowadzki i mierzenie się z nowym. Czasem jednak czuję, że czegoś jeszcze brakuje.
  • Lunaria #11964 : A może Plutona nie da się nasycić?
  • Chaos #11970 : A może jest tak, że Plutona nie tyle karmimy, co on sam się syci czymś z nas, czy tego chcemy czy nie? A jeśli nie chcemy, to próbujemy chociaż dawać na w miarę kontrolowanych przez nas warunkach? (U mnie dziś dół z przyczyn osobistych, więc czuję że mi się włącza mielenie emocji - a logika mi podpowiada, że mam tego nie karmić!)
  • Lunaria #11971 : Chaos, czy Pluton nie byłby wtedy takim obcym, którego hodujemy gdzieś w naszym wnętrzu:P?
  • Lunaria #11972 : Mi się wydaje, że Pluton daje dużo mocy, z którą trochę nie wiadomo co zrobić.
  • Wojciech Jóźwiak #11975 : Przed karmieniem Plutona, warto przepatrzeć jego tranzyty. Ja od roku lub więcej idę przez kwadraturę Plutona do uro. Słońca i obserwuję, co ów (Pluton) potrafi wyczyniać. (Ze mną.)
  • Chaos #11979 : Przeczytałam ten artykuł: https://www.astroakademia.pl/n20/read.php?id=198 i wciąż się zastanawiam, czemu należałoby karmić planetę, która i tak jest dominująca, jak Pluton u mnie. I czy ja go kiedykolwiek karmiłam w życiu. Np. pokonywaniem ograniczeń wynikających z mojej niepełnosprawności? Możliwe, że tym?? Za mną prawie 30 lat upartych działań, by mnie ona nie ograniczała bardziej niż konieczne, i testowania, jak jeszcze podstępem ją "oszukać" i nie pozwolić, by mi kasowała możliwości osiągnięcia czegoś. Na pewno wiele razy wiązało się to z sytuacjami typu "wstawaj, kolana otrzep, idź dalej", wymagającymi wiele uporu i wytrwałości, znajdowania sposobu, nie odpuszczania. Choć szokuje mnie myśl, że niesprawność mogłaby spaść, żeby mieć opał dla Plutona. Natomiast mam poczucie, że gdyby nie dominujący Pluton, to może by mi się nie chciało walczyć, testować się, sięgać po rzeczy, o których pierwsze co mi mówiono, to że na pewno nie dam rady.
  • Lunaria #11981 : Jak kiedyś pierwszy raz usłyszałam o karmieniu planet to myślałam, że chodzi o te, które są słabe w naszych kosmogramach. A to jest odwrotnie. Zastanawiałam się nad tym i doszłam do wniosku, że (w moim przypadku) to jednak ma sens. Jeśli kontrolowanie nie karmię Plutona, to ta energia uwalnia się, przejawia- w losowy sposób, w najmniej oczekiwanym momencie. 
    Chaos, czyli Pluton daje Ci wielką moc do pokonywania przeszkód, ale też doświadcza. Skorpion też dokłada swoje do wytrwałości! Mi z Plutonem kojarzą się napięcia w ciele, to jeden z negatywnych jego przejawów u mnie. Odwiedziłam już wielu chiropraktykòw, fizjoterapeutów i masażystów i żaden nie potrafi wytłumaczyć skąd się te napięcia biorą.
  • Lunaria #11982 : Wojciechu, jak to jest kiedy Pluton doświadcza kwadraturą Słońce? U mnie Pluton schodzi ze Słońca i powoli zmierza w kierunku Saturna. -Jak są tranzyty to nie karmić?
  • Wojciech Jóźwiak #11989 : Nie jest przyjemnie. (Lunario.) Można określić hasłami: nieustanna konfrontacja z własnymi słabościami, z zależnościami od..., z horyzontem tego, co można robić. Trudno powiedzieć, że czymś go karmię. Raczej po fakcie, długo potem, zauważam, że tak mogę interpretować pewne działania. Tak było z uśpieniem Taraki, sierpień 2020, podczas koniunkcji Plutona i Saturna w kwa. do uro. Słońca. Czyli karmienie tamtej planety tak, jakby karmiło się napastliwego drapieżnika rzucając mu oderwane kawałki własnego ciała. Teraz w święta zacząłem segregowanie książek, żeby część z nich wyrzucić, tzn. sprzedać firmie książkowej. Biorę coś swojego, odcinam i wyrzucam.
  • Chaos #11990 : Lunario, mi napięcia nie towarzyszyły wcześniej, ale nabawiłam się tiku mniej więcej na początku okresu, gdy Pluton zaczął kwadraturę do Księżyca. Dłonie mi sztywniały i tarłam je. Było z tym coraz gorzej. Niestety nie mija mi to, a potrafi być nieznośne, i nie mam nad tym kontroli, wystarczy dowolna dyskomfortowa sytuacja i odruch wraca :-(
  • Lunaria #11991 : Czyli Pluton w tranzycie do Słońca wydziera z nas część nas albo coś, z czym się utożsamiamy. I tym samym robi miejsce na nowe?
  • Lunaria #11992 : Chaos, ja mam bardzo podobny objaw od kilku lat i tak samo jak jest stresowa sytuacja- napięcie i drętwienie w ręce mi wraca. 
  • Wojciech Jóźwiak #11994 : Czy Pluton "robi miejsce na nowe"? -- Być może tak to można nazwać. Ale pewnie rzeczywistość jest bogatsza lub bardziej złożona.
Egna   2024-04-18 11:03:29   401.18347  
ekstremalny przypadek
Wczoraj obejrzałam fil na YT "Przypadek Dominika": javascript:nicTemp();

Bardzo mi się skojarzył z silnym, wręcz ekstremalnym wpływem Plutona. Zastanawiam się, na ile Pluton jest mocny u tego Dominika, a na ile był pod wpływem rodziców Plutoników. A może coś innego tu widzicie? 
Notki forum (11) na tej stronie: [X]
Komentowanie wymaga zalogowania i/lub ważnego abonamentu.